sobota, 14 listopada 2015

Hapter 2 - Rozdział 2

- Pobudka Harry! - Ze snu zbudziła mnie moja mama.
- Jeszcze 5 minut... - Błagałem
- Nie, nie, nie! - Rzuciła kołdrę na podłogę a ja poczułem mały pociąg wiatru łaskoczący moje stopy
- Dobra już dobra - Zarzuciłem ręce do góry w celu poddania się.
- Proszę to dla Ciebie. - Podniosła mają siateczkę i podała mi ją.
- Co to...? - Nie mam dziś urodzin są za około miesiąc, bożego narodzenia też nie ma...
- Zobacz. - Uśmiechnęła się skromnie a ja zrobiłem to co mi rozkazała. Uchyliłem torebeczkę a w niej był zegarek. Bardzo ładny ale i pewnie bardzo drogi .
- Mamo... Jest piękny... Tylko wiesz że nie mamy za bardzo pieniędzy, po co go kupiłaś ?
- No masz takie dobre oceny, zasłużyłeś - No co ? Nie mogłem jej powiedzieć że jadę na 1 i 2 bo by się załamała. Spuściłem głowę a ona zapytała- Harry... Bo masz dobre oceny. Prawda?
- Mamo... Nie, mam 3 lub 4 zagrożenia. Nie chciałem Cię martwić. Myślałem że jakoś się pozbieram, ale nie wyszło.
- Harry ! - krzyknęła ale nie pozwoliłem jej dokończyć
- W piątek idę na korepetycje !
- Do kogo niby ?
- Do takiego Louisa. Ma 22 lata i jest studentem. Przez miesiąc będzie uczył nas języka angielskiego.
- Jesteś pewien ?
- Tak mamo, a teraz idź bo nie zdążę do szkoły.

- Przepraszam za spóźnienie! - Wszyscy siedzieli w ławkach, wszyscy oprócz mnie.
- Siadaj, Harry. - Powiedział kto inny jak Louis. Louis ? Spojrzał na mnie a mnie zamurowało, jego oczy są piękne. Nie widziałem takich. Staliśmy tak chwile wpatrując się w siebie. - Emmm... Harry siadaj proszę. - Udałem się do ławki w której siedziała moja dziewczyna.
- Co dziś robisz kotku ?
- Dziś jest środa prawda ?
- Ta, to co ?
- Dziś nic, możesz przyjść. - uśmiechnąłem się a ona odwróciła wzrok lekceważąc mnie. Jak tak można ?
- No mogę. A może w piątek pójdziemy do kina ?
- Nie, w piątek nie mogę. Mam korepetycje z tym gościem- wskazałem palcem Louisa
- Co ?! Z nim ?! - Zaczęła się śmiać
- Ciszej proszę ! - Uciszył nas Louis
- Wal się- szepnęła Kim.
- Tak mam z nim korepetycje, jakiś problem ?
- Nie no jejku, tylko pytam. - I zaczęła bazgrać coś po zeszycie.

- Przyjedziesz w piątek Harry ? - Zapytał Louis
- Emm, jasne. Jak mogę. - Zapytałem trochę za ostro.
- Możesz Harry. - Spuścił wzrok a ja wybiegłem z sali i krzyknąłem mu tylko :
- Do widzenia
- Harry - krzyknął za mną, zatrzymałem się i obróciłem
- Słucham...?
- Ym, już nic... możesz iść...

Kim: 
Nie przyjdę jednak dzisiaj, nie mam czasu. 

Do: Kim 
Spoko. Do juta ♥

Kim: 
Pa ♥

 Mam czas żeby zrobić zadanie domowe... Ale po co ? W sumie co mi szkodzi.
Po godzinie skończyłem. I poszedłem się kąpać. I spać

Louis: 
Dobranoc

Do: Louis 
Dobranoc? 

 Dobranoc? O co mu chodzi ?

piątek, 13 listopada 2015

Hapter 1 - Rozdział 1

Nienawidzę poniedziałków.
Najgorszy dzień tygodnia. Nie chodzi w sumie o szkołę. Chodzi o ludzi. Muszę udawać kim jestem, oni w to wierzą. Nie chcę stać się pośmiewiskiem jak w dawnej szkole.

Kim stała już pod drzwiami mojego domu z "naszą" paczką.
- Hej skarbie! - rzuciła mi się w ramiona i musnęła moje usta. Odwróciła się, więc zwinnym ruchem wytarłem ślad pomadki o rękaw mojej bluzy. Myślę że chodzi ze mną tylko dla sławy. To prawda jestem tym "znanym" chłopakiem w szkole za którym laski ciągle się oglądają, a u nauczycieli przesrane.
- Idziemy?

- Liam Payne, ocena celująca. - Powiedział profesor Mike.
- Kujon- Połowa klasy krzyczy lecz Liam ma ich głęboko w dupie. Podziwiam go za to, najwyższa średnia ze szkoły, wszyscy go wyśmiewają a on ma ich wszystkich gdzieś...
- Kim Arrow, ocena dopuszczająca minus
- Oh jakie szczęście ! - Wychodzi z naszej ławki i kręcąc swoimi krągłymi biodrami podchodzi do nauczyciela.
- Harry Styles... Kolejna ocena niedostateczna... - Podchodzę bez uczuciowo. - Harry zostań po lekcji.
- Po co ?! - nie mam ochoty całej przerwy spędzić w klasie.
- Chce Ci pomóc Harry.
- Dobrze...- wracam do ławki
- Nie zamierzasz zostać, prawda ? - Kim szepnęła do mnie.
- Oh spadaj Kim, dobrze wiesz że muszę. - Czasami działa mi na nerwy.

- Harry wydaje mi się że nie zdasz do następnej klasy, masz 5 miesięcy na zmianę. Poważną zmianę. Wymyślę coś i jutro dam Ci znać.
- To wszystko ?
- Tak, możesz iść
- Do widzenia
- Do widzenia Harry...

Gdzie oni są ?! Mieli czekać pod szkołą! Muszę chyba sam wracać, może to nawet lepiej. Pomyślę chwile o tych ocenach... Nie mogę nie zdać!

-Hej mamo.- Wchodzę do domu a w nim unosi się zapach naleśników
- Hej skarbie, odłóż plecak, umyj ręce i chodź do stołu. Naleśniki czekają.
 Idę po schodach do mojego pokoju w którym pewnie jak zwykle jest bałagan.
Ohh jednak nie.. Pewnie mama posprzątała, co ja bym bez niej zrobił ?
Odkładam plecak na krzesło i idę na obiad.

Bardzo się objadłem więc muszę teraz odpocząć, włączam program i akurat leci mój ulubiony serial "Przyjaciele". To takie realistyczne że ludzie są tak głupi i naiwni. Nie wszyscy ale większość.
Tak minęło całe popołudnie i wieczór. Jestem leniwy ale chciałbym być inny, naprawdę mam nadzieje że pan Mike coś wymyślił.

- Siadajcie, Siadajcie dzieciaczki. Dziś przyszedł do nas student który poprowadzi lekcje języka angielskiego. - Wszyscy przypatrywali się szatynowi który wydawał się bardzo młody może 22-23 lata.
- Cześć ! Jestem Louis i będę przez kilka miesięcy uczył was języka angielskiego w tej szkole, mam 22 lata i dopiero zaczynam moją karierę nauczyciela i mam nadzieje że będzie fajnie.
Chłopak wydaje się sztywny i nudny. Jezu te lekcje będą monotonne.
Nie myliłem się, było strasznie nudno. Zmierzam ku drzwi gdy nagle
- Harry, chodź na chwilkę..- przewróciłem oczyma lecz zrobiłem tak jak mi kazano
- Słucham ?
- Więc wiem jak wyjdziesz prawdopodobnie z zagrożeń. Pan Louis....
- Po protu Louis - wtrącił się mądrala i rzucił wzrok na mnie, przyglądając się błękitnymi tęczówkami.
- Dobrze więc... Louis po długich namowach zgodził się żebyś brał u niego korepetycje raz w tygodniu. - Louis spuścił wzrok, pewnie z niezadowolenia. Nie dziwie się mi to też nie zbyt pasuje no ale cóż. Bywa.
- No nie wiem... Nie chcę się "narzucać" - powiedziałem podkreślając słowo "narzucać", mam to gdzieś co Sobie pomyśli.
- To żaden problem- Powiedział przez zaciśnięte zęby.
- O jejku ja muszę uciekać mam dyżur więc wy Sobie porozmawiajcie i omówcie mam nadzieje że się dogadacie. Do widzenia
- Do widzenia- Powiedzieliśmy dokładnie w tej samej chwili.
- To jak kiedy będzie to "wspaniałe" spotkanie? - Zapytałem ironicznie
- Piątek o 18, nie obchodzi mnie czy będziesz czy nie. Masz tu mój numer i napisz czy przyjdziesz.
- Dobrze tak więc do Piątku - Uśmiechnąłem się chytrze i wziąłem karteczkę z jego ręki.


/Uhh rozdział pierwszy myślę że się podoba bo ja jestem z niego w sumie dumna :)) miłego czytania xx

Prolog.

Harry ma 19 lat i jest uczniem pewnej szkoły pod Londynem. Śmiały, Idealny chłopak od którego dziewczyny nie mogą się oderwać.
Louis jest nauczycielem języka Angielskiego w tej szkole. Ma żonę od pół roku którą kocha, a przynajmniej tak mu się wydaje.
Harry pewnego dnia zaczyna się obijać i leci na 1 i 2. Może nie zdać, więc wychowawca prosi o pomoc profesora Louisa, który nie jest tym zbytnio zadowolony. Nie widzi sensu pomagać nieukom. Aż do czasu...


/Mam nadzieję że się podoba prolog i zapraszam do czytania :)) xx