Nienawidzę poniedziałków.
Najgorszy dzień tygodnia. Nie chodzi w sumie o szkołę. Chodzi o ludzi. Muszę udawać kim jestem, oni w to wierzą. Nie chcę stać się pośmiewiskiem jak w dawnej szkole.
Kim stała już pod drzwiami mojego domu z "naszą" paczką.
- Hej skarbie! - rzuciła mi się w ramiona i musnęła moje usta. Odwróciła się, więc zwinnym ruchem wytarłem ślad pomadki o rękaw mojej bluzy. Myślę że chodzi ze mną tylko dla sławy. To prawda jestem tym "znanym" chłopakiem w szkole za którym laski ciągle się oglądają, a u nauczycieli przesrane.
- Idziemy?
- Liam Payne, ocena celująca. - Powiedział profesor Mike.
- Kujon- Połowa klasy krzyczy lecz Liam ma ich głęboko w dupie. Podziwiam go za to, najwyższa średnia ze szkoły, wszyscy go wyśmiewają a on ma ich wszystkich gdzieś...
- Kim Arrow, ocena dopuszczająca minus
- Oh jakie szczęście ! - Wychodzi z naszej ławki i kręcąc swoimi krągłymi biodrami podchodzi do nauczyciela.
- Harry Styles... Kolejna ocena niedostateczna... - Podchodzę bez uczuciowo. - Harry zostań po lekcji.
- Po co ?! - nie mam ochoty całej przerwy spędzić w klasie.
- Chce Ci pomóc Harry.
- Dobrze...- wracam do ławki
- Nie zamierzasz zostać, prawda ? - Kim szepnęła do mnie.
- Oh spadaj Kim, dobrze wiesz że muszę. - Czasami działa mi na nerwy.
- Harry wydaje mi się że nie zdasz do następnej klasy, masz 5 miesięcy na zmianę. Poważną zmianę. Wymyślę coś i jutro dam Ci znać.
- To wszystko ?
- Tak, możesz iść
- Do widzenia
- Do widzenia Harry...
Gdzie oni są ?! Mieli czekać pod szkołą! Muszę chyba sam wracać, może to nawet lepiej. Pomyślę chwile o tych ocenach... Nie mogę nie zdać!
-Hej mamo.- Wchodzę do domu a w nim unosi się zapach naleśników
- Hej skarbie, odłóż plecak, umyj ręce i chodź do stołu. Naleśniki czekają.
Idę po schodach do mojego pokoju w którym pewnie jak zwykle jest bałagan.
Ohh jednak nie.. Pewnie mama posprzątała, co ja bym bez niej zrobił ?
Odkładam plecak na krzesło i idę na obiad.
Bardzo się objadłem więc muszę teraz odpocząć, włączam program i akurat leci mój ulubiony serial "Przyjaciele". To takie realistyczne że ludzie są tak głupi i naiwni. Nie wszyscy ale większość.
Tak minęło całe popołudnie i wieczór. Jestem leniwy ale chciałbym być inny, naprawdę mam nadzieje że pan Mike coś wymyślił.
- Siadajcie, Siadajcie dzieciaczki. Dziś przyszedł do nas student który poprowadzi lekcje języka angielskiego. - Wszyscy przypatrywali się szatynowi który wydawał się bardzo młody może 22-23 lata.
- Cześć ! Jestem Louis i będę przez kilka miesięcy uczył was języka angielskiego w tej szkole, mam 22 lata i dopiero zaczynam moją karierę nauczyciela i mam nadzieje że będzie fajnie.
Chłopak wydaje się sztywny i nudny. Jezu te lekcje będą monotonne.
Nie myliłem się, było strasznie nudno. Zmierzam ku drzwi gdy nagle
- Harry, chodź na chwilkę..- przewróciłem oczyma lecz zrobiłem tak jak mi kazano
- Słucham ?
- Więc wiem jak wyjdziesz prawdopodobnie z zagrożeń. Pan Louis....
- Po protu Louis - wtrącił się mądrala i rzucił wzrok na mnie, przyglądając się błękitnymi tęczówkami.
- Dobrze więc... Louis po długich namowach zgodził się żebyś brał u niego korepetycje raz w tygodniu. - Louis spuścił wzrok, pewnie z niezadowolenia. Nie dziwie się mi to też nie zbyt pasuje no ale cóż. Bywa.
- No nie wiem... Nie chcę się "narzucać" - powiedziałem podkreślając słowo "narzucać", mam to gdzieś co Sobie pomyśli.
- To żaden problem- Powiedział przez zaciśnięte zęby.
- O jejku ja muszę uciekać mam dyżur więc wy Sobie porozmawiajcie i omówcie mam nadzieje że się dogadacie. Do widzenia
- Do widzenia- Powiedzieliśmy dokładnie w tej samej chwili.
- To jak kiedy będzie to "wspaniałe" spotkanie? - Zapytałem ironicznie
- Piątek o 18, nie obchodzi mnie czy będziesz czy nie. Masz tu mój numer i napisz czy przyjdziesz.
- Dobrze tak więc do Piątku - Uśmiechnąłem się chytrze i wziąłem karteczkę z jego ręki.
/Uhh rozdział pierwszy myślę że się podoba bo ja jestem z niego w sumie dumna :)) miłego czytania xx
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz